Archiwum – III SPOTKANIA PODRÓŻNIKÓW I EKSPLORERÓW
13-15 listopada 2009r.
TRZY LATA I TRZY DNI
Spotkania Podróżników i Eksplorerów w Dworku Białoprądnickim odbyły się w tym roku po raz trzeci. Po raz pierwszy impreza trwała aż trzy dni, a zainteresowanie (znakomitej) publiczności było jeszcze większe niż podczas dwóch wcześniejszych edycji. SPiE stały się też okazją do świętowania urodzin wybitnych himalaistów – Kingi Baranowskiej i Leszka Cichego.
By słuchać relacji z niezwyczajnych wypraw oraz oglądać zdjęcia i filmy w autentycznie podróżniczej, bezpretensjonalnej atmosferze Spotkań ludzie zjechali do Krakowa z całej Polski. Bo choć początkowo SPiE miały charakter przede wszystkim lokalny, małopolski, w tym roku wśród publiczności nie brakowało gości z całego kraju, a nawet z zagranicy. Przyjechali, bo wiedzieli, że warto.
O tym, co działo się podczas trzech dni Spotkań opowiedzieć można na wiele sposobów, najważniejsze były chyba jednak emocje. Te, które wyzwala każda podróż pozwalająca na odkrywanie prawdy o sobie i świecie oraz przekraczanie granic – zarówno tych międzypaństwowych, jak i własnych. Nie brakowało więc wzruszeń – gdy Chopin wspominał zmarłą przed ponad już trzema laty Kingę Choszcz, gdy Kinga Baranowska opowiadała o zdobyciu Kanczendzongi – góry, na której w 1992 roku zaginęła Wanda Rutkiewicz, kobieta będąca dla Kingi inspiracją i wzorem, czy wreszcie gdy Leszek Cichy odtworzył nagraną prawie 30 lat temu na magnetofon kasetowy relację swoją i Krzysztofa Wielickiego ze szczytu Everestu nadaną radiotelefonem do bazy, gdy jako pierwsi ludzie stanęli wówczas zimą na wierzchołku najwyższej góry świata.
Ale było nie tylko wzruszająco. Czasem strasznie, kiedy Michał Król mówił o zmaganiach ze ścianą w masywie Kyzyl-Asker, które okupił poważną kontuzją, czasem ekstremalnie (Piotr Strzeżysz samotnie rowerem przez Andy), najczęściej zaś zabawnie, podróżnicy biorący udział w Spotkaniach mają bowiem – poza wszystkim – te dwie wspólne cechy, które sprawiają, że chce się ich słuchać: poczucie humoru i dystans do siebie. Niezwykle wesoło było na prezentacji, Przemysława Domańskiego z podróży po wyspach Melanezji, w trakcie opowieści Krzysztofa Samborskiego z motocyklowej przeprawy przez Tadżykistan i Afganistan (warto by przy okazji sprawdzić, w jakim stopniu ta 40-minutowa relacja krakowskiego podróżnika wpłynie na ożywienie turystyki w prowincji Badachszan – można się zakładać, że w ogromnym; rzecz jasna dodatnio), ale też na wspomnianym już pokazie Leszka Cichego i wielu innych, jak choćby Piotra Milaniaka, po którym wszyscy zapamiętali, że dla rowerzysty najważniejsze na trasie jest jedzenie.
Oprócz sporej dawki emocji, prelegenci zapewnili też solidną porcję wiedzy i niezwykle ciekawych informacji. Odnotować warto przede wszystkim projekcję rzadkich fotografii związanych z osobą i działalnością jednego z najwybitniejszych antropologów w historii, Bronisława Malinowskiego (przygotowanych przez Leszka Ciupińskiego), unikalnego filmu na temat pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje, który przedstawił Paweł Szlachta, uczestnik ekspedycji na Nanda Devi East, zorganizowanej z okazji 70-lecia polskiego himalaizmu, czy wreszcie archiwalnego filmu autorstwa Macieja Kuczyńskiego o polskiej eksploracji jaskiń w Meksyku w l. 60. ubiegłego stulecia. Nie mniej ciekawie było na prezentacjach Andrzeja Ciszewskiego i Marka Nowocienia.
Jak na to wszystko reagowała publiczność szczelnie wypełniająca dwie sale Zajazdu Kościuszkowskiego w Dworku Bialoprądnickim? Za odpowiedź niech wystarczy taki oto obrazek: stojący w przedsionku Chopin, tuż po swojej prelekcji, szczelnie otoczony wianuszkiem młodych osób, które pytają, pytają i pytają. A on cierpliwie odpowiada. Bo przecież nawet i cała godzina to za mało, by opowiedzieć o Kindze Choszcz i ich pięcioletnim wspólnym autostopowaniu dookoła świata.
Świetnym domknięciem bardzo udanej imprezy była projekcja rewelacyjnego filmu Marka Klonowskiego dokumentującego jego i Tomasza Mackiewicza niezwykły wyczyn, trawers Mount Logan i 40-dniową przeprawę przez 7 lodowców Alaski i Jukonu, za który zresztą otrzymali w tym roku Kolosa. Widzowie SPiE zobaczyli go, ponieważ oprócz pokazów „na żywo” na krakowskich Spotkaniach prezentowano również prelekcje zarejestrowane w trakcie Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów w Gdyni.
W trakcie SPiE nadarzyła się także okazja do świętowania urodzin dwojga wybitnych wspinaczy – swoje święto obchodzili Kinga Baranowska oraz Leszek Cichy. Najbardziej imponujący prezent, w postaci 14 okazałych róż, Kinga otrzymała właśnie od współsolenizanta. Parzysta liczba to w tym przypadku żaden nietakt – kwiatów było dokładnie tyle, co ośmiotysięczników.
Ponadto zbierano pieniądze na rzecz sierocińca dla dziewczynek w Hogar de Niñas San Francisco w boliwijskiej Cochabambie. Nieprzypadkowo – tam właśnie przez 10 miesięcy pracowały jako wolontariuszki dwie prelegentki SPiE, Magda Moll i Monika Wiącek. Sprzedawany w ramach kwesty kalendarz stworzony został ze zdjęć ich autorstwa.
Piotr Tomza

Bezpłatny Internet na naszym dziedzińcu! Zapraszamy
Dworek miejscem przyjaznym czytaniu! Akcję przeprowadziła Gazeta Wyborcza.